Spastyczność — czyli co?

Wielu pacjentów trafia się do fizjoterapeuty z problemem spastyczności. Spastyczne ręce, spastyczne stopy, a nawet całe ciało. To nie lada wyzwanie w codziennej fizjopraktyce. Wydawać by się mogło, że napięte mięśnie wystarczy rozciągnąć, osłabione wyćwiczyć i wszystko będzie dobrze.
Tylko dlaczego to nie działa?

To skomplikowane

To, co widać z zewnątrz, wydaje się być proste – ot zaciśnięta ręka, napięta stopa. W rzeczywistości  to zaledwie wierzchołek góry lodowej, jaką są zaburzenia ośrodkowego układu nerwowego, które do tego zaciśnięcia doprowadziły. Wedle obecnie obowiązującej definicji spastyczność to zaburzenia kontroli czuciowo-ruchowej objawiające się mimowolną aktywacją mięśni (Pandyan i wsp. 20005).

W praktyce oznacza to, że komunikacja na drodze mięsień — OUN jest zaburzona, więc to nad tą komunikacją w dużej mierze należy pracować, chcąc wpływać na źródło problemu.

Żeby nie było zbyt łatwo, na te zaburzenia nakładają się czynniki „ortopedyczne”, czyli wszelkie zmiany w obrębie samych tkanek, które również wpływają na możliwości funkcjonalne danej części ciała.

I niestety to wciąż nie jest wszystko, bo przecież jeśli myślimy o funkcji, to „pod” tą spastycznością dobrze by było, gdyby istniała możliwość prawidłowego zarządzania daną częścią ciała, a dość często niestety tak nie jest.

Namieszałam?

Już się poprawiam. Posłużmy się modelem. Ciało ludzkie to fabryka: tkanki, jak mięśnie, kości i inne to maszyny w fabryce; mózgowie i rdzeń kręgowy to dyrektor i kadra menadżerska. Dyrektor bardzo nie lubi być głodny. Pisałam o tym tutaj.

Pod kadrą menadżerską są brygadziści, którzy włączają i wyłączają maszyny. Spastyczność oznacza trudności w porozumieniu się tych wszystkich pracowników w sprawie zarządzania maszynami.

Spastyczność — czyli co. spastyczność spastyka joanna tokarska fizjopozytywna dyrektor wydaje polecenia wyższa kadra menadżerska zarządza rzeczami na któ®e dyrektor nie ma czasu, niższa kadra menadżerska przyjmuje dostawy energii, automatyzacja, brygadzista zbiera informacje i analizuje od dyrektora i menadzerów, włącza i wyłącza maszyny. maszyny pozostawione same sobie są bezużyteczne, brygadzista musi nimi zarządzać

Spastyczność kontra funkcja

Część pacjentów uważa, że spastyczność stanowi ich główny problem i zapewne w wielu wypadkach tak właśnie jest. Chciałabym jednak pochylić się nad tym, czemu tak właśnie uważają, a dalej, czemu my — fizjoterapeuci też tak uważamy (choć nie zawsze mamy rację).

Moim zdaniem wszystko na skutek funkcji, którą dana część ciała powinna pełnić, a nie pełni właśnie ze względu na spastyczność.

To trochę takie przełożenie na neurologię „ortopedycznego” modelu myślenia. Mam złamaną rękę, nie pełni ona swojej funkcji, czyli jak się zrośnie i nie będzie już złamana, funkcja wróci. Analogicznie brak spastyczności powinien się równać powrotowi funkcji. No niestety nie…
A przynajmniej nie zawsze.

Jak widać na powyższym rysunku, sterowanie ciałem ludzkim to proces złożony i zaburzenie na którymkolwiek poziomie będzie wpływało na możliwości używania danej kończyny.

Czyli hipotetycznie może być tak, że niektóre systemy działają prawidłowo, ale wadliwe działanie innych nie pozwala tym „zdrowym” na podjęcie pracy. Przykładem może być kończyna górna po udarze.

Na skutek „niedożywienia” dyrektor osłabł i nie wydaje poleceń. Kadra menadżerską jest w szoku. Próbuje ogarnąć sytuację, ale zajmie jej to jeszcze kilka dni.

Brygadzista pozostawiony sam sobie postanawia się zdrzemnąć. W tym czasie „maszyny” są całkiem sprawne. Po prostu nie ma komu przekręcić kluczyka i zaprząc ich do pracy. Tak właśnie wyglądają pierwsze dni po udarze. W obrazie klinicznym dominuje wiotkość, osłabienie lub brak odruchów oraz trudności ze zorganizowaniem się przeciwko sile grawitacji.

Mijają jednak dni, kadra menadżerska znajduje śpiącego brygadzistę i zagania go do pracy. Niestety bez dyrektorskich poleceń praca ta nie wygląda dobrze. Ruchy są ociężałe, schematyczne, brakuje w nich różnorodności, tego wyrafinowania, które zapewniał dyrektor. Pojawia się spastyczność.

W pewnych warunkach łatwo pomylić tę spastyczność z powracającą władzą w kończynie dlatego nas — medyków obowiązuje ciągła czujność! Więcej pisałam o tym tutaj

Na tym etapie koncentrujemy się w leczeniu na hamowaniu patologicznych wzorców ruchu, a promowaniu tych fizjologicznych. Dbamy również o to, żeby maszyny nie zardzewiały. Zapewne spotkałeś się z twierdzeniem, że samochód pozostawiony na dłużej w garażu należy od czasu do czasu przepalać.

Wszystko dlatego, że nieużywany silnik pozostawiony sam sobie niszczeje od środka. Tak samo dzieje się z ciałem ludzkim. Nieużywane degeneruje. Dlatego tak ważne jest przeciwdziałanie unieruchomieniu. Bo przecież na samym końcu każdy ma nadzieję, że dyrektor wydobrzeje i władza w kończynie wróci.

Pamiętajmy jednak, że nawet najlepszy kierowca nie wygra rajdu w zardzewiałym aucie. Jeśli pracujesz z pacjentami po udarze, być może widziałeś sytuację, w której władza w stopie wracała, ale niestety brak pełnego zakresu ruchu uniemożliwiał prawidłowe chodzenie. Mówiąc wprost, ta osoba mogłaby chodzić dobrze, gdyby nie to, że na jakimś etapie utraciła zakres ruchu – „jej maszyny zardzewiały”.

Jak trudna jest to sytuacja wiedzą ci, co chociaż raz w życiu próbowali rozciągnąć przykurcz — mission: impossible.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o przykurczach w neurologii, zachęcam Cię do przeczytania wpisu Beaty Wnuk  ekspertki od rehabilitacji w MPD

Zmiany u dzieci nieco różnią się od zmian w dorosłych, ale generalny mechanizm jest podobny.

Jak to się leczy?

Leczenie spastyczności to nie lada wyczyn. Zajmują się tym całe zespoły terapeutyczne. Od samego początku ważne jest każde oddziaływanie, jakiemu poddawany jest pacjent. Lekarz odpowiednio dawkuje leki, pielęgniarka w odpowiedni sposób układa pacjenta, fizjoterapeuta wprowadza interwencje nakierowane na fizjologiczną aktywność ruchową, opiekunowie uczą się prawidłowego postępowania z chorym, kiedy ten trafi do domu i całe grono innych specjalistów, których ze względu na krótką formę wpisu nie wymieniam.

Pełna współpraca. Tak przynajmniej być powinno. Ponieważ to mój blog, mogę pofantazjować o idealnej sytuacji terapeutycznej — prawda? Wierzę także, że jest to możliwe do wykonania w praktyce.

Spastyczność — czyli co. udar mózgu terpapia joanna tokarska fizjpozytywna fizjoterapia w udarze mózgu jest to szereg działań jakie musi podjąć fizjoterapeuta podczas rehabilitacji w celu poprawy funkcji pacjenta.

To, co jest kluczowe w całym postępowaniu to czas. Spastyczność nie wybacza zaniedbań, zwłaszcza tych polegających na założeniu, że „jakoś to będzie, później się tym zajmiemy”.

Zwłaszcza w wypadku ręki, takie postępowanie może przysporzyć kłopotów późniejszym okresie, kiedy, co prawda pacjent chodzi całkiem nieźle, ale ręka jest w górze i trudno nawet biernie ją wyprostować. Zresztą w wypadku stopy bywa podobnie. Chodzenie w patologicznym wzorcu (np. z przeprostowanym kolanem) utrwala właśnie ten wzorzec chodu.

Zarówno tkanki w obrębie samej kończyny, jak i schematy ruchowe w mózgu utrwalają to, co pacjent wykonuje. Jeśli tym czymś jest patologia, układ nerwowy nauczy się tej patologii, a tkanki dostosują się do niej. Bardzo trudno później odwrócić ten proces.

Właśnie dlatego moje fizjoterapeutyczne serce buntuje się, kiedy słyszę, że jak najszybciej po udarze trzeba chodzić. Nie ważne jak, byle chodzić. No właśnie to, JAK jest ważne (przynajmniej w większości przypadków).

Pisałam już, że we wczesnym okresie koncentrujemy się na hamowaniu patologicznych wzorców. Leczenie spastyczności na tym etapie będzie właśnie takim oddziaływaniem.

Później jest trudniej

Zrób ze mną eksperyment myślowy. Wyobraź sobie pacjenta, nazwijmy go Janek. Pan Janek przebył udar 3 lata temu. Teraz chodzi samodzielnie, choć jest to chód powolny z przedprostowanym kolanem.

Stopa jest dość sztywna, a kończyna górna pozostaje w ułożeniu przymusowym. Pan Janek skarży się, że trudno mu umyć rękę w środku, a paznokcie zaciśniętych palców wbijają się w dłoń, co bywa bolesne. W tej fantazji Ty jesteś magiem — masz tę moc.

Twoją mocą jest uzdrawianie mózgu. Potrafisz w czasie jednej sesji przywrócić mózg pacjenta od stanu sprzed choroby. Czyż to nie fantastyczna umiejętność? Był udar — nie ma udaru. Było SM — nie ma SM. No czysta magia!

Jak myślisz? Czy po sesji z Tobą Pan Janek wstanie i pójdzie do domu, jakby udar nigdy nie miał miejsca?

Odpowiedź brzmi nie. Serio. Samo uzdrowienie mózgu nie sprawi, że mięśnie magicznie się rozciągną, a stawy rozruszają. Innymi słowy, układ nerwowy potrafi  wykonać tylko tyle ruchu, na ile pozwolą mu jego „maszyny”, czyli struktury ciała. Właśnie dlatego tak ważne jest utrzymanie ich w dobrej kondycji w oczekiwaniu na powrót dyrektora.

Powrót do sprawności

Jak widzisz, leczenie spastyczności to złożony proces. Nie każda osoba ma takie same szanse na powrót funkcji, nie u wszystkich ten proces trwa tyle samo i nie każdy ma takie same warunki wyjściowe. Coraz częściej mówi się o tym, że cele oraz formy leczenia powinny być dopasowane do realistycznych możliwości pacjenta.

Oznacza to, że tylko u niewielkiej liczby osób celem głównym będzie powrót do pełnej sprawności. Co z pozostałymi osobami, których prognozy nie są tak optymistyczne? Czy u nich już nic nie da się zrobić? Otóż nie.

Właśnie w tych trudniejszych przypadkach interwencje nakierowane na indywidualne potrzeby pacjenta są szczególnie cenne. Utrzymanie „maszyn” w sprawności pod nieobecność dyrektora, panowanie nad rozszalałą kadrą menadżerską, czasem nawet uśpienie brygadzisty to niektóre z interwencji stosowanych w leczeniu spastyczności. Chciałabym dać w tym miejscu uniwersalną radę osobom mającym kontakt ze spastycznością. Nie jest to jednak proste, bo spastyczność nie jest prosta.

To, co sprawdza się u jednej osoby, może być kompletnie nieużyteczne u drugiej. Dlatego, jeśli jesteś medykiem i spotykasz osoby ze spastycznością na swojej drodze, szukaj wiedzy!

Nie patrz na pacjenta neurologicznego tak, jak się patrzy na ortopedycznego — to dwa kompletnie różne światy.

A jak już zaczniesz interesować się neurologią, uważaj — to wciąga. Ryzykujesz, że zakochasz się w niej, czego Ci zresztą serdecznie życzę.

Joanna Tokarska – Fizjopozytywna

A jeśli podoba Ci się to co piszę, to kliknij proszę “Lubię to oraz zapisz się na mój newsletter.

Nie zapomnij za subskrybować podcastu Fizjopozytywnie o zdorwiu [podcast o fizjoterapii]

Lub po prostu zajrzyj na stronkę i zobacz Podcast o fizjoterapii

Jeżeli nie chcesz przegapić rewelacyjnych treści związanych z nowymi wywiadami, trzy dniówkami dołącz do mnie zostawiając adres email: Tak chcę i nie mogę przegapić rewelacyjnych treści:)

Dołącz do mnie na Instagramie

Zapoznaj się z artykułami powiązanymi z tą tematyką:

Jeśli któryś z moich materiałów pomógł Ci - postaw mi kawę!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

© 2023 Joanna Tokarska

error: Alert: Nie kradnij treści, stwórz swoją!!
Udostępnij
Tweetuj
Udostępnij